Cofamy się w czasie do okresu w telewizji, który dostarczył wiele klasyków świata seriali. Do czasów, gdy na Zachodzie powstawało coraz więcej dobrych seriali, a u nas w schyłkowym socjalizmie coraz więcej można ich było zobaczyć w telewizorze. Oczywiście te najgrzeczniejsze i w żaden sposób nie odnoszące się do polityki, ale i tak to był wielki postęp. Część z tych seriali oglądaliśmy niemal na bieżąco, część trafiła do nas dopiero na przełomie lat 90. Oto nasze najlepsze serialowe wspomnienia z lat 80.


 

11. Na wariackich papierach (1985-1989)

Ten serial to milowy kamień w karierze Bruce’a Willisa. Początkowo serial o dość nietypowej agencji detektywistycznej miał być przede wszystkim popisówką Cybill Shepperd. Okazało się jednak, że debiutant ukradł jej show i z odcinka na odcinek przejmował na siebie uwagę widzów. A przy tym była to produkcja cudnie bawiąca się konwencją i eksperymentująca z formą. Kawał świetnej rozrywki.

9. Airwolf (1984-1986)

Opowieść o futurystycznym helikopterze, którego trzyosobowa załoga wypełnia kolejne „niemożliwe do wypełnienia” misje. Wyraziste postacie, trochę skomplikowanego sprzętu, którego możliwości przekraczają bieżącą technikę i pozwalają wybrnąć z największych tarapatów. Z obsady oczywiście najbardziej rozpoznawalny był Ernest Borgnine, zdobywca Oscara i weteran dziesiątków słynnych westernów oraz filmów wojennych. A sam Airwolf zdobył nawet jedną nagrodę Emmy - za charakteryzację.

8. Magnum (1980-1988)

Tak się właśnie zaczęły lata 80. Prywatny detektyw (Tom Selleck) na Hawajach i jego rozliczne przygody (nie tylko kryminalne). Prosta i sympatyczna rozrywka na lata. Ciekawostką jest, że ze względu na podpisany kontrakt z producentem serialu "Magnum", Tom Selleck nie mógł wcielić się w postać Indiany Jonesa a rola ta przypadła Harrisonowi Fordowi.

7. Knight Rider

David Hasselhoff wraz ze swoim inteligentnym samochodem rządził masową wyobraźnią w latach 80. W kolejnych dekadach do idei gadającego samochodu próbowano jeszcze kilka razy wracać, ale już nie było tej mocy, jaką udało się wytworzyć w oryginalnych 85 odcinkach przygód samotnego pogromcy zła.

7. Robin z Sherwood

A tu brytyjski akcent na naszej liście. Serial fantasy (choć wtedy znacznie rzadziej używaliśmy tego słowa) o średniowiecznym angielskim bohaterze ludowym. W trzech sezonach zaliczyliśmy wtedy dwóch Robin Hoodów, a słynną melodię z początkowych napisów (autorstwa grupy Clannad), gdy rozpoczynał się kolejny odcinek, przeszła do klasyki gatunku.

6. Autostrada do Nieba

Sympatyczne familijne fantasy. Oto po Ziemi chodzi prawdziwy anioł i czyni dobro. Ostatnia wielka telewizyjna rola Michaela Landona, gwiazdy wcześniejszych serialowych hitów „Bonanza” i „Domek na prerii”. Idealnie rozłożone akcenty obyczajowe, lekko fantastyczne i humorystyczne dały w efekcie świetną rozrywkę, która co weekend przyciągała przed polskie telewizory całe rodziny.

5. The A-Team

Pozycja kultowa. Historia czterech weteranów z Wietnamu, ściganych za niepopełnioną zbrodnię, którzy uciekając, co tydzień znajdują trochę czasu, by pomóc innym ludziom w kłopotach. Dziś pewnie każda z tych postaci dorobiłaby się spin-offu ze swoimi przygodami (zwłaszcza B.A. Baracus grany przez Mr. T), a tak dostaliśmy 97 odcinków w 5 sezonach. Młodsi mogą oczywiście kojarzyć ten tytuł i te postaci z kinowego remake’u nakręconego kilka lat temu.

4. MacGyver (1985-1992)

Tego jegomościa w zasadzie nie trzeba przedstawiać. W skrócie można powiedzieć, że potrafił wszystko. Zresztą szybko stał się obiektem anegdot, w których (podobnie jak w serialu) z dowolnie dobranych elementów potrafił zmontować to, czego aktualnie potrzebował – łącznie z bombą czy środkiem transportu. Richard Dean Anderson zagrał w 139 odcinkach tego serialu i jeszcze potem w 2 filmach telewizyjnych. Pomagał słabszym, zwalczał bandytów i znikał w oddali niczym samotny jeździec. A w latach 90. wrócił jako główny bohater zupełnie innego serialu, ale żadna z późniejsznigdy nie zyskał takiej popularności jaką dała mu postać MacGyvera.

3. Powrót do Edenu

Australijska obyczajowa wersja „Hrabiego Monte Christo”. W tym Hrabią była pani Stephanie Harper, którą mąż rzuca na pożarcie krokodylom. Ta jednak (trochę nadgryziona) przeżywa i z nową twarzą wraca się mścić. Kilka lat po świetnie przyjętym miniserialu nakręcono ciąg dalszy mocno przypominający "Dynastię", acz oglądało się to świetnie. Polska telewizja kupiła ten serial w wersji kończącej się dramatycznym cliffhangerem. Gdy po jakimś czasie odkryto, że istnieje jeszcze kilka minut, które sympatycznie domyka wszystkie wątki, to była to tak ważna dla całej Polski sprawa, że te kilka minut premierowo pokazano w „Teleexpressie”.

2. Policjanci z Miami (1984-1990)

Absolutnie kultowa produkcja. Serial policyjny, który wyznaczył nowe standardy telewizyjnego montażu, użycia muzyki w fabule, stylu – no, kawał porządnej roboty. I do tego oglądaliśmy to w Polsce niemal na bieżąco. 5 sezonów i 111 odcinków. Właściwie można to sobie dziś puścić po kolei i bez wstydu obejrzeć. Od gościnnych występów aż zawróci się Wam w głowie. 2 Złote Globy i 4 Emmy też coś znaczą.

1. Dynastia

Wzorzec amerykańskiego tasiemca obyczajowego z życia wyższych sfer. Losy rodziny Carringtonów oraz intrygi Alexis były tematem rozmów Polaków przez długie lata. Każdy odcinek przyciągał przed telewizory miliony widzów. W latach 1985-87 kręcono jeszcze spin-off pt. „Dynastia Colbych”, który nie był już tak popularny, więc próbowano go reanimować, wprowadzając nawet wątek uprowadzenia przez kosmitów.

Początek strony